I zalane
tu widać jak nam projektant zkasztanił skrzynkę z prądem zasłaniając część drogi,i wjazd zrobił się ciasny.Dla równowagi zdjęcie upiększa moja piękna żonka. Tu polewam strop wodą bo cieplutko było i i szybko schło.
tu widać jak nam projektant zkasztanił skrzynkę z prądem zasłaniając część drogi,i wjazd zrobił się ciasny.Dla równowagi zdjęcie upiększa moja piękna żonka. Tu polewam strop wodą bo cieplutko było i i szybko schło.
i tak miesiąc od wykopania dziury pod fundamenty wylewaliśmy już stropy.Majster miał umowę ze swoją betoniarnią na beton za dobrą cenę ale sprzęt to ta betoniarnia miała raczej muzealny.Trochę się zagotowałem kiedy jedna gruszka przyjechała 4 godziny po drugiej a był upalny dzień technologicznie na pewno było to niedopuszczalne.Kiedy druga grucha jechała na budowę to złapała gumę a koła nie umieli zmienić bo ze starości śruby były tak zapieczone i w końcu z ogromnym spóźnieniem dojechała na flaku. tu widok na prawie skończoną kanalizę
a te deski poukładane na stropie to już przygotowanie pod rozprowadzenie ciepła z kominka
i balkonik który później żonka kazała obciąć na okrągło.Dorzuci to w przyszłości troszkę kosztów ale faktycznie ładnie wygląda z okrągłymi schodami wejściowymi
Tu dokładne widać jak przerobiliśmy dolna łazienkę na toaletkę +spiżarkę.Na pewno drzwi z toaletki będą kolidować z wejściowymi ale jakoś się przyzwyczaimy.Bardzo nie podoba mi się kiedy drzwi z toalety są skierowane w stronę kuchni czy salonu zapachem uprzykrzając życie domownikom.
w tym samym czasie przeglądaliśmy już katalogi z kominkami i nasz wybór padł na coś w tym stylu. Raczej bardziej podobają nam się kominki nowoczesne od klasycznych a w dodatku taki kominek zajmie mniej miejsca w salonie.
Tu widok na spiżarkę która stanęła w miejscu gdzie według projektu powinien być prysznic.Uznaliśmy że dwie toalety są potrzebne ale dwa prysznice nie koniecznie a spiżarka zawsze się przyda.Teściowa robi świetne kiszone ogóreczki trzeba mieć gdzie je trzymać.
i stropy,tak jak pisałem czasu nie traciliśmy spinaliśmy i siebie i ekipy.
Komentarze